Sroczka kaszkę ważyła
Walka o każdy grosik w sektorze ubezpieczeń motoryzacyjnych wkroczyła w fazę mocno zaawansowaną. Co ciekawe na polskim rynku reklamy mamy dwie tendencje – racjonalną i radykalnie śmieszną. Każda z nich ma swój urok…
Jeszcze parę miesięcy temu kierowcy nie mieli zbyt wielkiego wyboru. Klasyczny układzik „pani Krysia” z PZU i stawka równa dla wszystkich. I nie miało znaczenia, czy był to faktycznie krajowy ubezpieczyciel, czy importowany – wszyscy stosowali zasady wczesnego „peerla”.
Pewnego słonecznego dnia okazało się jednak, że ten system pada na kolana, bo nagle pojawiło się coś, co mówi: „hola, hola, jedziemy bez pośredników”. No i zaczęła się śliczna walka podjazdowa na reklamy.
Ubezpieczyciele „nowi” weszli na rynek z butami. Ostro i bez pardonu obiecując telefoniczne ubezpieczenia w bajecznie niskich cenach. Połowę taniej – robiło robotę. Krzykliwe kolorowe spoty i publikacje pokazywały ubezpieczonych klasycznie, jako niezbyt pozbierane życiowo sierotki. Poskutkowało. Na „linka” wpięły się rzesze klientów.
Ale odpowiedź „klasycznych” była miażdżąca. Pocztą pantoflową (ten instrument oddał już wiele zasług na rynku szeptanego PR) „poszła plota”, że „telefoniczni” olewają klienta, gdy zdarzy się rysa na lakierze.
Ziarno zwątpienia zostało zasiane, więc kolejni gracze rozpoczynali od pięknych obrazków pogiętych blach i setek osób zaangażowanych w ratowanie wraku. Cóż, wiarygodność.
Ostatnio pojawił się nawet jeden sympatyczny dżentelmen, który rozbijał się po centrum fokusem i krzywił latarnie. Jakby tego było mało wyznał, że za chwile zagapienia zapłacili mu od razu. Dramaturgie przekazu wzmocnił obraz sugestywnie wygiętej latarni. Śliczny przykład kiepsko dobranej symboliki.
Najwdzięczniejsze reklamy to jednak te prześmiewcze. Była już ostatnia niedziela i pożegnania z agentem, które zaowocowały nawet protestami samych agentów (ciekawe czy szczerymi, czy znów wskoczył marketing szeptany), a ostatnio z okienka wyskakuje dwóch nieco już zużytych kabareciarzy, którzy świetnie bawią się przed kamera „w tu sroczka kaszkę ważyła”.
I nie będę ukrywał, że ten właśnie spocik podoba mi się najbardziej. Wolę pogiętą reklamę, niż pogięta blachę.
mg
| < Poprzednia |
|---|





























